Wiedza

Inteligencja emocjonalna – modne hasło czy katalizator sukcesów?

21 kwietnia 2015

Co decyduje o sukcesie w życiu? Odpowiedź nie jest łatwa. Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie, co dla nas będzie oznaczało sukces. Może to być sukces zawodowy – pozycja, pieniądze, prestiż, uznanie, ale sukcesem może być też udany i szczęśliwy związek, życiowy partner, który wspiera i jest w stanie nas zrozumieć, dzieci (przecież to sens i treść naszego życia). Można się też zgodzić, że sukces osiągamy wtedy, kiedy robimy to, co kochamy i na tym zarabiamy, czyli żyjemy z tego, co kochamy robić. Jak widać sukces może być różnie rozumiany. Istotne jest to, żeby wiedzieć, co dla mnie sukces oznacza.

 

Do odnoszenia sukcesów potrzebna jest inteligencja wieloraka. Każdy z nas nosi w sobie wiele różnych rodzajów inteligencji. Najstarszy termin z tego zakresu to IQ. Prekursorem pojęcia ilorazu inteligencji był francuski psycholog Alfred Binet, który wspólnie z lekarzem Teodorem Simonem wydał pierwszy test do badania inteligencji racjonalnej. Test był bardzo przydatny, jednak na długie dziesięciolecia zapanowało przekonanie, że ludzie o wysokim ilorazie inteligencji odnoszą sukcesy, a osoby o przeciętnych wskaźnikach szans na powodzenie w życiu nie mają. Przykłady z życia pokazują jednak wyraźnie, że nie musi zachodzić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wysokim ilorazem inteligencji a odnoszonymi sukcesami w życiu. Wiele osób, które w szkołach miały – delikatnie mówiąc – przeciętne wyniki, później w życiu dorosłym niejednokrotnie odnosiły spektakularne sukcesy.

 

Niewątpliwie inteligencja racjonalna jest jedną ze składowych sukcesu, ale nie jedyną. I czy najważniejszą? Co decyduje o naszym sukcesie? Prawdopodobnie jest jak zwykle wiele zmiennych – geny i pamięć komórkowa, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach, edukacja i doświadczenia życiowe, sposób wychowania i wzorce, którymi nasiąkamy, obserwując naszych rodziców (także wzorce reakcji emocjonalnych!) – 250 000 tysięcy godzin indoktrynacji rodziców robią swoje.

 

Powrócę jeszcze do terminu inteligencja wieloraka. Oprócz inteligencji racjonalnej możemy także mówić o inteligencji emocjonalnej, inteligencji ducha (rozwinięta sfera duchowości), inteligencji woli (osoby o ogromnej determinacji, np. alpiniści), inteligencji muzycznej, inteligencji twórczej, inteligencji sensoryczno-motoryczną, czyli inteligencji ciała (np. sportowcy o wybitnych wynikach).

 

My jednak skupmy się na inteligencji emocjonalnej (bo zazwyczaj zbyt mocno koncertujemy się na inteligencji racjonalnej). Jeszcze w latach 80. XX wieku inteligencję sprowadzano do zdolności czysto intelektualnych. Dopiero w latach 90. Daniel Goleman użył po raz pierwszy terminu inteligencja emocjonalna. Według Golemana inteligencja emocjonalna obejmuje zdolność rozumienia siebie i własnych emocji, umiejętność kierowania i kontrolowania emocji, zdolność samomotywacji, empatię oraz umiejętności o charakterze społecznym.

 

Zdefiniowano więc inny rodzaj inteligencji, niewątpliwie bardzo ważny w naszym życiu. Ale w jakiej mierze ten rodzaj inteligencji jest odpowiedzialny za sukces? Coraz więcej badań wskazuje na duże znaczenie inteligencji emocjonalnej dla odnoszenia sukcesów. Okazuje się, że ludzie sukcesu w około 90% posiadają wysoki wskaźnik inteligencji emocjonalnej. Co ciekawe, jeśli używamy rzadko tego rodzaju inteligencji (ktoś skupia się tylko i wyłącznie na liczbach, procedurach, modelach, schematach itp.), to może ona zanikać. Inteligencję emocjonalną należy więc ćwiczyć i optymistyczne jest to, że można ją rozwijać.

 

Niewątpliwie termin inteligencja emocjonalna to dosyć duży „pojemnik”, żeby nie powiedzieć „kontener” umiejętności takich, jak: empatia, asertywność, perswazja, przywództwo, umiejętność współpracy, sumienność, motywacja, samoświadomość i samokontrola. Rozwijać te umiejętności możemy i powinniśmy przez całe życie. Emocje są bardzo ważną częścią życia, chociaż chcielibyśmy myśleć o gatunku ludzkim jako racjonalnym. Kartezjuszowskie „Myślę, więc jestem” należałoby raczej zmodyfikować na formułę „Czuję, więc jestem”.

 

Wielu często uważa emocje za coś złego. Zapominamy, że są one w życiu bardzo potrzebne. Bez nich nie potrafilibyśmy podjąć naprawdę ważnych decyzji, np. z jakim partnerem się związać, jaką pracę wybrać, jakie mieszkanie kupić. W takich sytuacjach rozum bez wsparcia inteligencji emocjonalnej jest ślepy. To nie przeżywane przez nas emocje są złe – to ich nadmiar bądź brak bywa bardzo destrukcyjny.

 

Myślę, że warto pamiętać, że to inteligencja emocjonalna w ogromnym stopniu decyduje o naszym sukcesie i że można ją rozwijać. A więc trzeba ją ćwiczyć, bo nieużywana niestety ulega erozji i powoli zanika. A jak napisał Antoine de Saint-Exupéry: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.

Mariusz Bonk

Mariusz Bonk
wróć