Wiedza

Kto daje, dwa razy dostaje

„Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli”. Zawsze bardzo podobała mi się ta maksyma. Ma w sobie pewną przewrotność i… magię. Jednak z biegiem lat coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dając coś od siebie, dostajesz dwa razy. Nieważne, czy to na polu prywatnym, czy zawodowym. Nie ma wcale przesady w stwierdzeniu, że cały otaczający nas świat jest energią, która krąży, i której jesteśmy integralną częścią. To, co robimy, nasze myśli, zachowania, kształtują nas i otoczenie, oddziałują i wywierają wpływ.

 

To zdanie niesamowicie motywuje do czynienia pozytywnych rzeczy, staje się ogniwem zapalnym całej lawiny dobrych spraw i zdarzeń, które mogą być naszym udziałem.

 

Przykład? Ostatnio spotkałem na mieście dawno niewidzianego kolegę jeszcze z czasów szkolnych. Brakowało mu drobnych do parkomatu, bo miał tylko cały pięćdziesięciozłotowy banknot, którego maszyna nie przyjmowała. Poratowałem kolegę, dając mu sześć złotych. Nie krył wdzięczności za okazaną pomoc, bardzo chciał zwrócić pożyczkę, pytał o numer konta, żeby mógł zrobić przelew. Tylko się uśmiechnąłem. Nawet nie liczyłem na zwrot tych kilku złotych, zaś prawdopodobieństwo spotkania kolegi następnym razem było równe wygranej w totka. Cieszyło mnie natomiast to, że mogłem mu pomóc. Jakież było więc moje zdziwienie, kiedy niecały tydzień później spotkałem tego samego kolegę w wypożyczalni nart w Jakuszycach. Obaj uznaliśmy w żartach, że nie ma w życiu przypadków. Kolega pamiętał dobrze o swojej pożyczce i swój dług oddał dwukrotnie.

 

Czy było to dla mnie opłacalne? Oczywiście, chociaż nie mówimy tu o kwestii finansowej. Można to nazywać karmą, regułą wzajemności – nazewnictwo nie ma tu aż takiego znaczenia, natomiast, jeżeli przyjrzymy się temu z innej, bardziej biznesowej czy marketingowej perspektywy, to jest to nic innego jak kreowanie pozytywnych relacji międzyludzkich. Świat odwzajemnia się nam tym samym.

 

Banalne, czyż nie? Jednakże często o tym zapominamy. I to nie tylko na płaszczyźnie prywatnej, ale również zawodowej.

 

W moim przekonaniu sala szkoleniowa to jedno z najlepszych miejsc do robienia rzeczy pozytywnych, do bezinteresownego dawania energii. Każde szkolenie jest platformą wymiany doświadczeń, staje się przysłowiową iskrą rozpalającą płomień i będącą zaczątkiem łańcucha pozytywnych zdarzeń. Jeżeli trener ma w sobie uważność i empatię, to oprócz twardych umiejętności swoim uczestnikom przekaże także coś więcej.

 

Pamiętam dobrze sytuację, kiedy prowadziłem szkolenie dla liderów wolontariuszy w Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pięć lat później na Przystanku Woodstock podszedł do mnie jeden z uczestników tamtego szkolenia i powiedział chyba jedne z najpiękniejszych słów, które może usłyszeć trener: „Tomku, dzięki za te słowa, które wtedy powiedziałeś na szkoleniu, bo zmieniłeś moje życie. Dzięki temu szkoleniu zacząłem zupełnie inaczej patrzeć na otaczający mnie świat, moją rodzinę, pracę”. Próbowałem przypomnieć sobie, co wtedy powiedziałem, zrobiłem. I pomyślałem o niesamowitej wartości dodanej, która płynie z dobrze przeprowadzonego szkolenia. O mocy, która tkwi w dawaniu uczestnikom przestrzeni do autorefleksji, pokazaniu wielkiej siły uważności i skupienia się na swoich wewnętrznych potrzebach.

 

Model szkoleń, który wypracowaliśmy w Kontekst HR International Group, pozwala uczestnikom zajęć nie tylko na zdobycie twardych umiejętności i narzędzi. To także podróż w głąb siebie, która może prowadzić do niesamowitych zdarzeń w każdej sferze życia.

 

Brałem udział w szkoleniach, które ograniczały się jedynie do wyświetlenia prezentacji, przekazania suchych faktów i… koniec. Żadnej interakcji z uczestnikami, autorefleksji. Efektywność takich zajęć można ocenić na poziomie jakiś 10%, a wartości dodanej ciężko się po takim szkoleniu doszukać. Czy uczestnicy ocenią takie szkolenie pozytywnie i wrócą kiedyś do nas? Wątpliwe, ponieważ nie wniosło ono nic sensownego w ich życie.

 

Najważniejsze jest dlatego według mnie, aby prowadząc szkolenie, nie skupiać się na swoich oczekiwaniach, ale na tym, co możemy dać uczestnikom. Nie oczekując zwrotu, dostajemy przecież dwa razy więcej!

Tomasz Antosiak

Tomasz Antosiak
wróć