Wiedza

Obsesje Piotra Pilcha – czyli nowe trendy w funkcjonowaniu HR

Wystąpienie podczas HR lunch meetingu w Warszawie (25.11.2011 r.) doktora Piotra Pilcha, docenta w Katedrze Nauk Społecznych Zakładu Socjologii Akademii Leona Koźmińskiego relacjonuje Katarzyna Sznajder.

 

Doktor Piotr Pilch w sposób niezwykle zajmujący przedstawił swoje indywidualne spojrzenie na nowe trendy w funkcjonowaniu działów HR w organizacjach, nazywając je… obsesjami. Obsesjami męskimi, ale również i kobiecymi. Skrót WSP określa obsesje mężczyzn – członków zarządów, prezesów, decydentów, natomiast PUB przedstawia obsesje kobiet, zajmujących przeważającą większość stanowisk w departamentach HR.

Co oznaczają skróty?

 

W pierwszej części swojej prezentacji pan Pilch skupił naszą uwagę na obsesjach pierwiastka męskiego. Po pierwsze, najbardziej „kręci” mężczyzn oczywiście WŁADZA, zaś jej atrybuty to siła i moc, zupełnie jak w „Gwiezdnych wojnach”. Dlatego HR musi być postrzegany jako silny i przedsiębiorczy, zamiast jawić się jako „młodsza siostra księgowości, która nie może się odnaleźć”. Odpowiedź na pytanie: „Czy jesteśmy silni jako HR?”, decyduje o tym, jak HR jest postrzegany w organizacji. A można brać tu pod uwagę m.in. obszary:

  • merytoryczny – na ile znamy się na tym, co robimy; jak jesteśmy kompetentni; czy dostarczamy właściwych informacji?
  • ekonomiczny –generujemy koszty czy przynosimy zyski?
  • polityczny – czy jesteśmy w świadomości ludzi i mamy wpływ na ważne decyzje, czy jesteśmy ulokowani peryferyjnie?
  • partnerski – jak jesteśmy traktowani przez menedżerów, czy rozumiemy ich BIZNES; pomagamy czy przeszkadzamy?

Odpowiedzi na te pytania tworzą wizerunek działu HR i świadczą o jego sile.

 

Druga obsesja mężczyzn „to naturalnie SEKS, a warunkiem dobrego seksu jest, jak wszystkim wiadomo, gra wstępna”. HR po prostu musi czuć organizację i wiedzieć, jakie sprawy nurtują ludzi. Nieformalne rozmowy przy papierosie czy na kawie bywają bardzo cenne, pozwalają pozyskać ważne informacje, które w formie przefiltrowanej powinny docierać do prezesa. HR nie może tylko siedzieć w swoim pokoju, lecz musi być z ludźmi i dla ludzi! Kolejna sprawa nie pozostająca bez znaczenia, to autoprezentacja, czyli „krótko mówiąc: sztuka lansu i balansu”. Seksapil HR’u jest również nieocenioną umiejętnością wywierania wpływu na innych i pozyskiwania zasobów do realizacji pomysłów – z wykorzystaniem reguł gry w organizacji na swoją korzyść. Tak więc niewątpliwie HR musi mieć to „coś”… Po prostu musi być sexy!

 

I trzecia z męskich obsesji, a mianowicie PIENIĄDZE. Jak HR może wykazać, że zarabia na siebie? Tu uczestnicy mieli możliwość wybrania konkretnej litery z całego alfabetu, która rozpoczyna słowo-klucz „otwierające” sposób powiększania portfela przez HR. Usłyszeliśmy więc między innymi K – jak „krokodyl”, czyli straszak, który pozbywa się nieefektywnych pracowników, tych opieszałych, osłabiających wyniki. Straszak musi być, bo „Bez straszaka nie ma pieniędzy”. Inna wybrana litera to D – jak „dzieci”. Czy wpadło nam kiedyś do głowy, że HR ma możliwość stworzenia sformalizowanej wymiany „wyprawek dziecięcych” między mamami? Taka forma wymiany istnieje bez wątpienia na gruncie nieformalnym, zaś jej sformalizowanie ukaże partnerom, że dbamy o ich interesy i pomagamy zmniejszać ich wydatki…

Po prezentacji kilku wybranych elementów doktor Pilch konkludował, ze najważniejsze jest, aby w świadomości ludzi jaśniała myśl: „Ten HR zarabia na siebie i pomaga zarabiać innym”.

 

Tyle o męskich obsesjach. A ponieważ kobietami kierują zupełnie inne wektory, ich obsesje w znaczeniu nowych trendów w działalności HR różnią się znacznie. Przypomnę, że skrót damskich obsesji to PUB. Dlaczego? Ponieważ kobiety nade wszystko pragną POMAGAĆ, kierują się UCZUCIAMI i bardzo ważna dla ich jest potrzeba BEZPIECZEŃSTWA.

 

I jak tu w takiej sytuacji znaleźć płaszczyznę porozumienia? Okazało się, że jest sposób, bowiem na sali konferencyjnej obecne były na szczęście „męskie kobiety”!

 

Przeczytaj także sprawozdanie Roberta Bokackiego z całej konferencji: „HR zarabia na siebie”.

Katarzyna Sznajder

Katarzyna Sznajder
wróć