Wiedza

Przewodnik po miejscach, czyli z przymrużeniem oka o urządzaniu sal szkoleniowych

15 października 2015

Jak każdemu trenerowi bliską mi przestrzenią są sale szkoleniowe. Czasem nawet przychodzi mi do głowy pomysł, że można byłoby zorganizować szkolenie dla projektantów przestrzeni i działów zakupów pt. „Jak utrudnić życie trenera?”.

 

 

Tak trochę z przymrużeniem oka. Na zaproszeniu mógłby być sporządzony komiksową kreską rysunek kobiety, która obiema rękoma ciągnie własną nogę, próbując ją wyciągnąć z dziury w podłodze.

 

Skąd ten pomysł? To samo życie! Wydawałoby się, że dzisiaj wszyscy szukają elastycznych rozwiązań. Sale mogą być dostosowane do organizacji konferencji, spotkań, szkoleń i prezentacji, być przygotowane na różne potrzeby i formy pracy. Klient nasz pan! Wszystko dla klienta! Komfort sprzyja uwadze
i uczeniu się.

 

Oczywiście są takie sale, jednak…

 

Teraz proszę sobie wyobrazić następujący rysunek: na tle pejzażu górskiej wioski ze słońcem i chmurami na drugim planie leci ptak z przewieszoną pocztową torbą. Na torbie znajduje napis: DOBRE PRAKTYKI PROJEKTOWANIA SAL KONFERENCYJNO-SZKOLENIOWYCH. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że ptak ma zasłonięte oczy czarną opaską. A podobno informacja w dzisiejszym świecie rozchodzi się szybko!

 

Rysunek: nocą do sali z tabliczką „SALA KONFERENCYJNA” wchodzi zakapturzona postać i rozkłada na podłodze plątaninę kabli. Na rysunku obok owa postać przypina na drzwiach kartkę: „POLE MINOWE”.

Znany widok: w podłodze tzw. klapka, czyli kwadratowe przykrycie gniazd zasilania. Zasady pułapki są takie: jeżeli w podłodze są miejsca na kontakty, należy je umieścić w taki sposób na środku sali, aby każdy prelegent, któremu niedorzecznie przyjdzie do głowy, by się po niej poruszać (przypis: jakby nie mógł porządnie siedzić na krześle za stołem!), musiał sprawdzić ich wytrzymałość. Przecież one zostały stworzone, żeby „na płasko” maskować kontakty!
I trzeba przyznać, że działają jak płaska powierzchnia. Tak długo, dopóki nie wepnie się do kontaktu kabla od zasilacza komputera, kamery lub projektora. Jeszcze zabawniej jest wtedy, kiedy taka klapka ginie albo poprzedni użytkownicy wyłamali jej prowadnice. Zazwyczaj dotyczy to klapki najczęściej używanej, czyli znajdującej się z przodu sali.

Nie martwmy się jednak. Dla narzekających, że u nich klapek nie ma, jest alternatywa. Ogromna sala i jeden kontakt w pobliżu przodu sali. Aby skorzystać z projektora i laptopa, potrzebny jest przedłużacz. W wersji zaawansowanego pola minowego należy go przeciągnąć przez całą salę, tak, aby każdy mógł się o niego potknąć. W wersji mniej zaawansowanej należy przylepić go taśmą do podłogi, wtedy potykają się tylko niektórzy. Tak, ta pułapka daje szansę trenerowi szansę, by ćwiczyć zwinność!

 

Wersja akustyczna pułapki to wersja „2 w 1”. Wystarczy zamontować tak cienkie przepierzenie między salami, aby uczestnicy mogli słyszeć wypowiadane na normalnym poziomie głośności komunikaty z sąsiadującego pomieszczenia, w którym oczywiście równolegle odbywa się inne szkolenie lub konferencja.

 

Rysunek: długa sala, w tle ktoś prowadzi prelekcję, a 90% powierzchni zajmują stoły. Pod ścianami, w ciasnocie, wyglądając jeden zza pleców drugiego, stoją ludzie. W komiksowym dymku czytamy, że jeden stół mówi do drugiego: „Stary! Co oni się tak rozpychają?!”.

Stoły należy skręcić, tak, aby nikomu nie przyszło do głowy kombinować z ich przestawianiem! Czasem jeszcze można skręcić i skleić! No, który trener wtedy da radę?! I już gotowa pułapka! Zawsze kupujcie takie stoły, których nie da się przestawić. W ten sposób nikt ich nie zniszczy! Bo mało kto będzie chciał pracować w tej sali. A gdyby jednak chciał,
to rozwiązanie gwarantuje siłownię lub trening życia na małej powierzchni!

 

Rysunek: na drzwiach do sali konferencyjnej wisi kartka: „Uwaga! FlipCzart-Zabójca! Wejście tylko na własną odpowiedzialność”.

Zasady są takie: flipchart powinien być najlepiej z trzema nogami, z których każda jest regulowana plastikową śrubą.
Po pierwsze: kiedy jedna plastikowa śruba wyrobi się (a jest to nieco bardziej prawdopodobne niż trzy naraz), wtedy jest szansa, że trener będzie musiał wykazać się refleksem! Chodzi o to, aby szybko złapać tablicę, której jedna noga niespodziewanie zaczyna się skracać.

Znana jest też wersja, że wyrobiona jest śruba od trzeciej, tylnej nogi. Wtedy trzecia noga odjeżdża do tyłu. Tyle, że to wersja dla mniej doświadczonych trenerów. Wyjadacze robią w takiej sytuacji obręcz z taśmy klejącej na trzy nogi, dzięki czemu pułapka niestety nie działa:(

 

Rozwiązania w zakresie korzystania z papieru są jeszcze inne. Można na przykład w sali szkoleniowej wywiesić kartkę: „Zakaz przyklejania plansz na ścianach”. Wiadomo bowiem powszechnie, że trenerzy używają papieru do flipcharta
i rozwieszają plakaty nie po to, aby uczestnicy szkolenia mieli dostęp do omawianej wiedzy i utrwalali ją wzrokowo. Robią to po to, aby zniszczyć ściany.

Niestety są też zdrajcy, którzy wieszają w salach linki do przypinania plansz lub drewniane listwy. Na szczęście nie ma ich zbyt wielu. Dzięki temu trener może rozwijać kreatywność: sznurek, spinacze do papieru, ewentualnie spinacze do bielizny, aby wykorzystać zasłony lub wertykale – wszystko może się przydać do mocowania plansz!

 

Rysunek: bardzo dużo postaci, część z nich siedzi pochylona do przodu, obrócona w stronę postaci w centralnym punkcie sali. Postać również pochyla się do przodu, a dwoma palcami wskazuje na swoje oczy. Na koszulce ma napis „Prowadzę szkolenie”. Dookoła biegają ludzie, gonią się, rzucają papierami, krzyczą. Pod rysunkiem podpis: „SZTUKA KONCENTRACJI”.

W praktyce ta pułapka jest banalnie prosta. Trzeba tylko wcześnie przemyśleć ją architektonicznie. Pułapka wykorzystuje prosty mechanizm. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że ludzkie oko, podobnie jak oko zwierzęcia, pierwsze, co rejestruje, to ruch. W salce szkoleniowej należy więc zaprojektować szklaną ścianę. Koniecznie od strony traktu, którym poruszają się ludzie. Najlepiej od strony korytarza lub przestrzeni biurowej. Dzięki temu będzie można nawiązywać relacje z podążającymi wzdłuż szyby. Inną wersją (najczęściej spotykaną w hotelach i restauracjach) jest ściana z luster. Dzięki niej nie tylko powstaje spektakularne wrażenie, że zainteresowanych tematem jest więcej, to jeszcze po każdym wykonanym geście można się zaprzyjaźnić z własnym odbiciem. Prawdziwa sztuka koncentracji!

Dla dbających jednocześnie o refleks i sztukę koncentracji wystarczy wybrać salę z filarami rozmieszczonymi w przestrzeni w taki sposób, aby część osób miało te dzieła sztuki w przestrzeni między sobą a prowadzącym. Spróbujcie wtedy złapać z uczestnikami szkolenia kontakt wzrokowy!

 

Rysunek: na środku sali stoi czarnoksiężnik. W ręku trzyma słoik, w którym są ludzie. Obok na stole stoją dwa słoiki,
w każdym są ludzie. Na jednym słoiku na etykiecie jest napis: „Ciepło”, na etykiecie drugiego: „Zimno”. Czarnoksiężnik drapie się po głowie, spoglądając na trzymany w ręce słoik bez etykiety i pyta sam siebie: „Hmmm… Co z wami zrobić?”. Wszystko dla zdrowia! Są trzy metody działania: ciepłem, zimnem lub brakiem tlenu.

Opcja pierwsza, czyli „aby nie zmarzli”. Należy usunąć wszystkie zawory do kaloryferów w sezonie grzewczym tak, aby nie można było regulować temperatury. Przy dobrze rozgrzanym powietrzu na pewno nikt nie będzie się skarżył na odgłosy z sali szkoleniowej. W cieple wszyscy słodko przysypiają.

Opcja druga: „w zimnym lepiej się myśli”. Służy temu odpowiednio centralnie regulowana klimatyzacja, w taki sposób, aby temperatura nie przekraczała 17 stopni Celsjusza. Po kwadransie połowa uczestników ma sine usta, a trener zastanawia się nad wstąpieniem do klubu morsów. W wersji wyrafinowanej wystarczy wyprowadzić nawiew z przodu sali, w miejsce, gdzie zazwyczaj stają trenerzy i prelegenci. Jeśli jest to jedyna możliwość doprowadzenia tlenu, wtedy… „HARTUJ SIĘ, hartuj się bo kto się hartuje nigdy nie, nigdy nie, nigdy nie…” …będzie miał zdrowego gardła.

Trzecia opcja to okna, które się nie otwierają. Pomysł najlepiej działa w sali z obniżonym sufitem (a jakże: ukrywającym kable do projektora i nagłośnienia) i niedrożną klimatyzacją. Ten wariant ma związek z tym, że kiedy ludzie myślą, to przychodzą im do głowy głupie pomysły. Wystarczy ograniczyć dopływ tlenu, a wtedy mózg nie wyrabia z myśleniem, więc nadmierna aktywność nikomu nie grozi. Wszystko dla zdrowia!

 

Zupełnie osobno można opisać twórczość hoteli w sprzedaży klientom sal szkoleniowych. Prowadziliśmy już szkolenia w remizie strażackiej przerobionej na pub z zamontowanymi na stałe drewnianymi przepierzeniami między ławami dla uczestników, w siłowni ze sprzętem do ćwiczeń odsuniętym na boki (w końcu kto jak kto, ale TRENER powinien dobrze czuć się w takim środowisku), w umieszczonym w piwnicy barze, w którym światło zapalało się wraz ze świetlistą, obracającą się dyskotekową kulą, a nawet w basenie, z którego wypuszczono wodę, aby na dnie ustawić stoliki… Ale to już temat na inną opowieść.

 

Rysunek: pole minowe z porozkładanych na podłodze kabli. Przy stołach siedzą uczestnicy szkolenia w kurtkach i rękawiczkach. Przez szklaną ścianę z open space’u machają do nich z zza biurek inni pracownicy. Pod ścianą stoi przekrzywiony flipchart. Pośrodku, w garniturze, radosny trener mówi do uczestników zajęć: „Jak dobrze was widzieć!”.

 

Ten rysunek jest prawdziwy. To nie żart. Nic tak dobrze i inspirująco nie robi trenerowi jak dobre ćwiczenia: seria na zwinność, siłownia, refleks, trening koncentracji… Wszystko dla zdrowia! Zawsze mówię z pogodnym uśmiechem, że moja praca to prawdziwa przygoda! Trudno tylko powiedzieć, czy ten zdrowotny program dla trenera aby na pewno jest korzystny dla klienta. Dlatego zadaję sobie pytanie: czy osoby projektujące sale z mojej opowieści nigdy nie uczestniczyły w szkoleniu lub konferencji? Bo jeśli nie – zapraszamy!

 

Anna Filipow

Anna Filipow
wróć