Wiedza

Tłum ludzi = efektywna grupa szkoleniowa?

16 stycznia 2015

Bardzo często słyszę: Czy warto robić szkolenia dla dużych grup ludzi? Czy szkolenia dla 100., 200. czy 500. osób w ogóle mają jakiś sens? Czy to nie jest wyrzucanie pieniędzy w błoto? Odpowiedź na dwa pierwsze pytania brzmi: „Tak, warto”. Na trzecie: „Nie”. Szkolenia dla dużych grup ludzi nie tylko nie są wyrzucaniem pieniędzy w błoto, bo według mnie duże grupy są jakby stworzone do szkoleń. Specyficzne relacje, które tworzą się w takich zgromadzeniach, sprzyjają efektywności procesu uczenia się. Zwłaszcza szkolenia, których celem jest przekazanie nowej wiedzy, zmiana ograniczających przekonań albo zmotywowanie uczestników do przyjęcia nowych zachowań bądź stosowania nowych rozwiązań, warto realizować w dużych zespołach. Dużych, to znaczy takich, w których górna granica liczebności właściwie nie istnieje.

 

Dlaczego duże zgromadzenia są dobrym materiałem na grupę szkoleniową? Odpowiedź zakodowana jest w wyrazie „tłum”. Jak pisał Gustave Le Bon w głośnej książce „Psychologia tłumu”: „istnieje wiele przyczyn, dla których pewne cechy nieobecne w charakterze jednostek pojawiają się w chwili, gdy jednostki łączą się w tłumy”. Po pierwsze, jednostki uzyskują poczucie niezwyciężonej siły. Po drugie, w obrębie tłumów każda emocja i każde działanie mają charakter zaraźliwy. W wyniku magnetycznego oddziaływania tłumu ludzie znajdują się w stanie bardzo przypominających hipnozę. Stan ten powoduje, że ludzie przyjmują nośne idee i podejmują działania z impetem trudnym do zatrzymania. Wysoki poziom emocji i entuzjazm wzmacniany przez poczucie wspólnoty otwierają ludzkie mózgi, pozwalają spikerom na docieranie bezpośrednio do podświadomości słuchaczy i dlatego mają tak silne oddziaływanie na przekonania i postawy.

 

Emocje są bramą do naszego mózgu. A w tłumie tkwi ogromna moc wyzwalania i wzmacniania emocji. Siła oddziaływania na mózgi słuchaczy leży zatem w tłumie. Stąd sugestie podawane przez mówcę są wzmacniane i zwielokrotniane przez interakcję dużej grupy ludzi. Można to porównać do nagłego zapalenia tysiąca żarówek w zupełnie ciemnej przestrzeni. Wszystko staje się jasne! Dosłownie i w przenośni. Taką moc mają tłumy ludzi. Energia i entuzjazm pojedynczych jednostek zaraża i rozprzestrzenia się jak dżuma, emocje łączą się ze sobą i wzajemnie potęgują, tworząc niezwykłą atmosferę uczenia się.

 

Jak łatwo się domyślić, jakość szkolenia dla dużych grup słuchaczy zapewniają mówcy. Celowo nie używam tutaj słowa „trener” czy „konsultant”. Wystąpienia dla dużych zgromadzeń rządzą się zupełnie innymi prawami niż klasyczne treningi lub warsztaty. Zwykli trenerzy nie sprawdzają się w zderzeniu z kilkusetosobowym audytorium. Przemówienie inspiracyjne, jak mawia Jon Gordon (autor takich bestsellerów, jak „Autobus energii”, „Obóz treningowy” czy „Przepis”), jest jak dobra potrawa. Ważne są składniki, z których ją gotujemy, ale o jej niepowtarzalnym charakterze decyduje kunszt kucharza. Do prowadzenia takich gigaszkoleń potrzeba ludzi charyzmatycznych, doskonale panujących nad językiem. Tylko naprawdę dobrzy mówcy potrafią przykuć uwagę słuchaczy i wpłynąć na ich postawy. Bo szkolenia dla dużych zgromadzeń to sztuka czarowania duszy, to fuzja rozumu (logika, dowody, fakty) i wyobraźni (wartości, emocje, marzenia). To nie są nudne wykłady akademickie. Bardziej przypominają porywające mowy Jobsa, niż prezentacje w PowerPoincie.

 

Piszę ten artykuł parę dni po historycznym zwycięstwie polskich piłkarzy nad Niemcami 2:0.. Siedziałem z synem w domu przed telewizorem. Ale mimo to odczuwałem potęgę prawie 58 tys. polskich kibiców zgromadzonych na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jestem przekonany, że ich entuzjazm i pierwszy od lat naprawdę szczery doping poniosły naszą reprezentację do zwycięstwa. Mówi się, że kibice to dwunasty zawodnik na boisku. To prawda! Ale warto dodać, że im więcej gorących serc i rozgrzanych głów na trybunach, tym siła tego dwunastego zawodnika jest większa. Prawdziwa siła tkwi w liczbie ludzi połączonych w jednym miejscu wspólną ideą. Paradoksalnie ta sama zasada odnosi się także do szkoleń.

 

Tłum ma większą moc niż algebraiczna suma jego członków. Dlatego warto organizować szkolenia dla tłumów. Zapraszam do przeżycia tego niesamowitego doświadczenia razem z nami.

Robert Bokacki

Robert Bokacki
wróć